Stanowisko Federy w sprawie wypowiedzi prof. Chazana

23.04.2015 Temat: Kobieta i rodzina

Do wiadomości:

Szanowny Pan
Bartosz Arłukowicz
Minister Zdrowia

Szanowny Pan
Prof. dr hab. Stanisław Radowicki
Krajowy Konsultant
w dziedzinie Położnictwa i Ginekologii

Media

STANOWISKO WS. WYPOWIEDZI PROF. BOGDANA CHAZANA

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wyraża stanowczy protest
przeciwko wypowiedzi prof. Bogdana Chazana podczas sympozjum Dar Życia w
Skierniewicach.

Zdaniem prof. Chazana, jak donosi np. Dziennik Łódzki „nie ma powodu,
aby przerywać ciążę ze względu na wady płodu i nie ma też powodu, aby
dokonywać aborcji, bo istnieje zagrożenie życia matki”. Podkreślamy, że
za powód taki należy uznawać decyzję samej kobiety, w każdej
indywidualnej sprawie.

Jesteśmy oburzone wypowiedzią Pana Chazana, tym bardziej , że jest
lekarzem-ginekologiem, który aktualnie w sposób czynny wykonuje swój
zawód i zdrowie kobiety powinno być dla niego wartością nadrzędną.
Tymczasem w swojej wypowiedzi pośrednio neguje on jakąkolwiek wartość
życia kobiety i kontynuację ciąży za wszelką cenę uznaje za wartość
najwyższą stawiając co do zasady życie rozwijającego się w ciele kobiety
płodu ponad życie tej kobiety, nawet wbrew jej woli.

Prof. Chazan publicznie neguje obowiązujące w Polsce, i tak bardzo
restrykcyjne, prawo dotyczące warunków legalnej terminacji ciąży. Nie
odmawiamy profesorowi prawa do wyrażania opinii na temat samego prawa.
Jednak fakt, że jest on lekarzem-ginekologiem sprawia, że jego
wypowiedzi nie mają wyłącznie charakteru opinii. Znana jest sprawa
odmówienia zabiegu kobiecie, która miała do niego prawo. Podobne
wypowiedzi powodują obawy, że prof. Chazan będzie nadal odmawiał
legalnej aborcji z powodu wad płodu, ale także zagrożenia zdrowia lub
życia kobiety. Jako profesor medycyny może mieć też wpływ na innych
lekarzy, którzy podobne opinie mogą traktować jako dowód na istniejące w
środowisku medycznym przyzwolenie na łamanie prawa. To zaś może
doprowadzić do sytuacji, w której kobiety w naszym kraju będą
podejmowały decyzję o zajściu w ciąże i jej kontynuowaniu w obawie o
własne zdrowie i życie i bez gwarancji, że ich prawo do przerwania ciąży
w przypadku zagrożenia zostanie uszanowane.

Sytuacja polskich kobiet jest i tak w obliczu obowiązującego prawa
bardzo trudna. Wszelkie głosy przyzwalające na to, aby nie realizować i
tak restrykcyjnych zapisów powinna się spotkać z reakcją. Dlatego
domagamy się stanowiska ze strony Ministerstwa Zdrowia oraz Krajowego
Konsultanta ds. ginekologii i położnictwa.

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny,
Warszawa, 14 kwietnia 2015

--
Anka Grzywacz
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny | Federation for Women and Family Planning
+48 22 635 93 92
www.federa.org.pl
FB/Twitter @federapl

Razem: przeciw przemocy!

23.04.2015 Temat: Przemoc

Zastanawiam się, skąd w tylu niezależnych, mających władzę i stanowiska mężczyznach tyle nienawiści wobec konwencji chroniącej kobiety i dzieci przed przemocą.

Kandydat Duda po jej poniedziałkowej ratyfikacji ponownie stwierdził, że konwencja jest sprzeczna z polską tradycją i wszczepia nam obce wzorce kulturowe. Rzeczywiście. Bicie jest bardziej zgodne z naszą tradycją, a bezpieczeństwo kobiet i dzieci to stan "obcy kulturowo".

Rozumiem, że kandydat Duda musi tak mówić, bo najgrubszy ze sznurów, na których wisi jego możliwy sukces w wyborach prezydenckich, trzymają hierarchowie. A hierarchowie ciągle są na konwencję zawzięci. Rzecznik Episkopatu ks. Kloch wygłosił w poniedziałek kuriozalną opinię, że "przemoc jest większa tam, gdzie działa konwencja". Nie! Tam, gdzie działa konwencja, większa jest świadomość zła przemocy i potrzeby walki z nią, a nie pokora, bierność i bezradność wobec krzywdy, tak kultywowane przez "polską tradycję".

Ataki hierarchów na konwencję wzmacniają to, z czym Kościół walczy, czyli przekonanie, że religia przyczynia się do przemocy wobec kobiet. Gdy kilka lat temu wyraziłam taką opinię, wywołało to skandal, a oprócz tego dostałam ok. 2 tys. listów od kobiet, które pisały, że są ofiarami przemocy albo jej świadkami, że idą z tym do księdza (bo do kogóż miałyby iść?) "wyspowiadać się" z bólu i cierpienia, a ksiądz mówi, żeby wszystko przetrzymały, bo rodzina jest najważniejsza. Pociesza ofiary, sprawców rozgrzesza. Tak mniej więcej wygląda walka z przemocą w Kościele. I dlatego przemoc jest tak niewidoczna.

Może gdyby hierarchowie energię, środki i inwencję włożone z walkę z nieistniejącą ideologią gender zaangażowali w walkę z istniejącą przemocą wobec kobiet i dzieci, przemoc by się zmniejszyła? Może gdyby księża zajęli się z ambon problemem przemocy tak energicznie, jak zajmują się np. "zamachem smoleńskim", to świadomość, że przemoc jest zła, byłaby większa?

Gdyby Kościół organizował kampanie edukacyjne na wsi, gdyby zaangażował w nie katechetów, gdyby choć raz na kwartał proboszczowie mieli obowiązek napominać wiernych podczas mszy, by nie stosowali przemocy wobec słabszych, gdyby w seminariach duchownych wprowadzono zajęcia informujące, czym jest przemoc i jak z nią walczyć (oraz że walczyć trzeba) - to może konwencja rzeczywiście byłaby niepotrzebna? Wszak Jezus przyszedł na świat, by walczyć właśnie z przemocą, nie z gender.

Na szczęście prezydent Bronisław Komorowski wykazał się wiedzą, zdrowym rozsądkiem i troską o słabszych - i konwencję ratyfikował. Teraz trzeba ją szybko wcielić w życie. Jak najszybciej powinien zacząć działać ogólnopolski telefon zaufania. Trzeba powołać instytucje i stworzyć mechanizmy, które chronią ofiary przemocy i małoletnich świadków. Trzeba zorganizować wiele kampanii edukacyjnych, by kobiety, dzieci, ludzie starsi i zależni wiedzieli, że przemoc w każdej formie jest zła i niezgodna z jakąkolwiek tradycją, że każdy ma prawo do bezpieczeństwa, a obowiązkiem państwa jest prawo to zapewnić. Do roboty. Razem: przeciw przemocy!



Źródło: http://wyborcza.pl/1,75968,17755233,Razem__przeciw_przemocy_.html#ixzz3XMKfxWkn

 

Ach, ta straszna konwencja

22.03.2015 Temat: Kobieta i rodzina

Konwencja antyprzemocowa stała się kolejnym przedmiotem politycznej walki, w trakcie której zwolennicy racjonalnego podejścia są ostrzeliwani już nie z broni maszynowej, ale z wyrzutni rakietowych typu Grad.

 

Zapaść cywilizacji, upadek Polski, rozpad rodziny, deprawacja dzieci - wszystkie te wieszczby (i jeszcze więcej) pojawiły się w czasie debaty w Senacie, choć i tak w porównaniu z "dyskusją" w Sejmie spór w izbie wyższej to niemal wersal. Z tymi argumentami rzecz jasna nie zamierzam polemizować, powiem tylko, że identyczne plagi miały spaść na nasz nieszczęsny kraj po przyjęciu konstytucji czy akcesji do UE. I co? I nic.

 

I teraz też tak będzie. Jeśli zabieram głos, to po to, aby podyskutować z jedynymi w miarę konkretnymi argumentami przeciwników konwencji, jakimi były zarzuty rzekomej niekonstytucyjności niektórych fragmentów tego dokumentu.

 

Zarzut pierwszy: tylko kobiety

 

Pierwszy zarzut dotyczy art. 2 ust. 1 konwencji. Przepis ten - zdaniem przeciwników konwencji - ogranicza ochronę wyłącznie do kobiet, pomijając ochronę mężczyzn, co narusza zasadę równości wobec prawa i równości płci wyrażoną w art. 32 ust. 1 konstytucji.

 

To zarzut bezpodstawny. TK wielokrotnie podkreślał, że obowiązek równego traktowania dotyczy podmiotów równych, znajdujących się w takiej samej sytuacji. Gdyby mężczyźni byli maltretowani fizycznie, psychicznie i ekonomicznie, molestowani i gwałceni przez kobiety równie często jak kobiety przez mężczyzn - taka jednostronna konwencja łamałaby zasadę równości. Tymczasem na 100 aktów przemocy w 90 ofiarami są kobiety.

 

To właściwie wystarczy, aby zarzut niekonstytucyjności oddalić, ale jest coś jeszcze. Oto w ust. 2 tego samego artykułu czytamy: "Strony zachęca się do stosowania konwencji do wszystkich ofiar przemocy domowej", a w preambule: "uznając, że przemoc domowa dotyka kobiet w nieproporcjonalnie większym stopniu, oraz że mężczyźni mogą również być jej ofiarami". Jak czytać - to całą konwencję.

 

Zarzut drugi: naruszenie prawa do sądu

 

Artykułowi 53 konwencji (zobowiązuje do wprowadzenia możliwości wydania natychmiastowego - czyli praktycznie przez policję - zakazu zbliżania się sprawcy przemocy do ofiary) zarzucono z kolei, że narusza przewidziane w art. 45 i 52 konstytucji prawo do sądu (obecnie taki zakaz może w Polsce wydać tylko sąd, a do tego czasu może dojść do kolejnego aktu przemocy) oraz swobodę przemieszczania się i wyboru miejsca zamieszkania (!).

 

Za odpowiedź wystarczy właściwie art. 31 ust. 3 konstytucji: "Ograniczenia () wolności i praw mogą być ustanawiane, () gdy są konieczne () dla ochrony () wolności i praw innych osób". Jak czytać - to całą konstytucję.

 

Ale to nie wszystko. Takie uprawnienie dla policji (na marginesie: bardzo potrzebne) będzie musiało zostać przyznane w ustawie, a ta będzie przecież podlegała kontroli konstytucyjnej. Praktycznie będzie to mogło wyglądać tak: policja wydaje zakaz zbliżania się i jest obowiązana uzyskać w określonym terminie akceptację sądu. Tak jest dziś np. przy zatrzymaniu na 48 godzin lub pilnej konieczności natychmiastowego założenia podsłuchu.

 

Kolejny zarzut niekonstytucyjności podnoszony jest w stosunku do art. 28 konwencji. Zobowiązuje on strony do zapewnienia, aby "zasady poufności, nałożone przez prawo wewnętrzne na wykonujących niektóre zawody, nie stanowiły w odpowiednich okolicznościach przeszkody w zgłoszeniu () władzom uzasadnionego podejrzenia popełnienia poważnego aktu przemocy objętego konwencją lub jeżeli można się spodziewać kolejnych aktów przemocy".

 

Senatorowie PiS uznali, że unormowanie to umożliwia bezkarne łamanie tajemnicy zawodowej obowiązującej adwokata, przez co narusza art. 42 ust. 2 konstytucji (prawo do obrony). Skąd wiedzieli, że tu akurat o adwokatów chodzi - nie wiadomo, ale może mają zdolności profetyczne. Są przecież jeszcze dziennikarze, lekarze, a co do adwokatów, to już od 10 lat funkcjonuje ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i terroryzmowi, która nakłada na nich pewne obowiązki informacyjne.

 

Art. 28 jest bardzo ostrożny ("niektóre zawody", "w odpowiednich okolicznościach", "poważnego aktu przemocy"), przez co pozostawia krajowemu ustawodawcy duży margines do wewnętrznych regulacji. Nie ma żadnego powodu, aby twierdzić, że przepis ten musi wywołać niekonstytucyjne konsekwencje.

 

Zarzut trzeci: zagrożone życie rodzinne i Kościoły

 

Najbardziej rozpalał przeciwników konwencji jej art. 14. Ma on być wieloaspektowo sprzeczny z konstytucją, a konkretnie z art. 47 (ochrona życia rodzinnego), art. 48 ust. 1 (prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami), a nawet art. 25 ust. 3 (poszanowanie autonomii Kościołów). A oto treść tego artykułu: "Strony podejmą, gdy to właściwe, niezbędne działania, by wprowadzić do programów nauczania () treści, dotyczące równości kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez uciekania się do przemocy, przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz gwarancji nienaruszalności osoby".

 

Trudno tu, nawet przez silnie powiększającą lupę, dostrzec zagrożenia dla życia rodzinnego lub autonomii Kościołów. Jedynie prawa rodziców, ze względu na nieostrość tego sformułowania, mogą być przedmiotem rozważań. Zapytam więc tak: czy rodzice mają prawo wpajać dziecku, że ziemia jest płaska, opiera się na trzech słoniach, a słonie na żółwiu? Albo: czy rodzice mają prawo podważać teorię ewolucji Darwina i mówić dziecku, że było inaczej? Odpowiadam: tak, mają, ale nie mogą domagać się od szkoły, żeby przekazywała inną wiedzę niż wiedza naukowa.

 

A teraz wróćmy do art. 14 konwencji. Przyznaję, choć niechętnie, że rodzice mają prawo wychowywać syna na przyszłego macho i uczyć go, że konflikty najlepiej rozwiązywać za pomocą pięści. Każdy chyba jednak się zgodzi, że już od przedszkola system edukacyjny powinien propagować inne wzorce, właśnie takie, jakie zawiera art. 14. Rodzice mogą też uczyć córki, że ich rolą w przyszłości będzie opiekowanie się domem, dziećmi i mężem. Nic w tym złego, ale system edukacyjny musi pokazywać także inne modele życiowe. Prawdziwa równość kobiet i mężczyzn wymaga, aby stopniowo doprowadzać do świadomości społecznej, że poza funkcjami wynikającymi z biologii mogą oni i one w życiu odgrywać wszystkie role i pełnić wszystkie funkcje.

 

Na obrazku w książeczce dla dzieci mama może przygotowywać posiłek, a tata czytać gazetę, ale na innej stronie tata może zmywać naczynia, a mama siedzieć przy komputerze. Chłopcy powinni się dowiedzieć, że mężczyzna może pracować jako "przedszkolanek" i to nie hańbi, a dziewczynki, że mogą pilotować samolot, także wojskowy. Na tym właśnie m.in. polega ukazywanie niestereotypowych ról społeczno-kulturowych kobiet i mężczyzn, a nie na tym, że ta straszna konwencja zachęca mężczyzn do przebierania się za kobiety i wyciągania ręki do pocałowania. Żadnego zagrożenia, a już w szczególności konstytucyjnego, tu nie widać.

 

Naprawdę nie ma się czego obawiać

 

No dobrze - powie ktoś - pan się niczego nie obawia, ale ja jednak mam wątpliwości (takie wątpliwości, ale nie kategoryczne sądy, wyrażał np. prof. Andrzej Zoll). Jest i na to odpowiedź. Poszczególne przepisy konwencji nie stają się automatycznie, z chwilą ratyfikacji, obowiązującym prawem. Każdy kraj nadaje im treść dostosowaną do już istniejących rozwiązań prawnych, a zwłaszcza do konstytucji.

 

Mogą to być ustawy lub akty niższego rzędu. Te pierwsze przechodzą przez parlament, a jedne i drugie mogą być skierowane do Trybunału Konstytucyjnego. Nic tu nie odbędzie się po cichu i nie zostanie wprowadzone kuchennymi drzwiami. Polski rząd, podpisując konwencję, poczynił zresztą - dla uspokojenia wątpiących - oficjalne zastrzeżenie, że jej postanowienia będzie wdrażał zgodnie z polską konstytucją.

 

Najostrzej konwencję krytykują polscy biskupi, zarzucając jej zamach na chrześcijaństwo. Jednak katolickie Włochy i Hiszpania ratyfikowały konwencję, a ich episkopaty nie zgłosiły weta. Milczy również w tej sprawie papież Franciszek. Mamy więc dylemat: albo nasz Kościół w tej sprawie wie coś, czego inni nie wiedzą, albo wprost przeciwnie.

 

Nie chcę się wtrącać, ale odnoszę wrażenie, że ponad 80 proc. rodaków popierających konwencję właśnie ten dylemat rozstrzygnęło.

 

 

Cały tekst:

http://wyborcza.pl/1,75968,17556001,Ach__ta_straszna_konwencja.html#ixzz3U9hujO4X

 

__._,_.___

Posted by: ASTRA Youth

Kurs języka niemieckiego

Od 31 stycznia w Gdańsku trwa kurs języka niemieckiego, przeznaczony w szczególności dla osób poszukujących pracy w charakterze opiekuna/ki osób starszych. Organizatorem kursu jest firma Medipe posiadająca wieloletnie doświadczenie w zakresie pośrednictwa pracy dla personelu medycznego. Zajęcia odbywają się w weekendy, na poziomie podstawowym i stanowią doskonałe przygotowanie językowe dla osób zainteresowanych pracą w Niemczech. Zapraszamy zainteresowane osoby! Więcej informacji pod numerem telefonu: (71) 377 88 07/76

Pozdrawiam

Magdalena Czupryna

Specjalista ds. szkoleń

MM sp. z o.o.

tel.       +48 (0) 71 – 377 88 07

fax.       +49 3329 - 6641783

DE 03329-6641868

 

www.medipe.com

www.medipe.de

ul. Gajowicka 195 53-150 Wrocław
Sąd Rejonowy dla Wrocławia - Fabrycznej we Wrocławiu,
VI wydział gospodarczy krajowego rejestru sądowego
nr KRS 0000468193
Nip 8943047232

Kapitał zakładowy 50.000 zł

JOBkralle - kariera i oferty pracy

18.12.2014 Temat: Reklama

Wyszukiwarka pracy z tysiącami ofert z całej Polski - łatwe, szybkie i wygodne szukanie pracy w różnych branżach, sektorach i formach zatrudnienia: pełny etat, pół etatu, praca dla studentów, praktyki, staże.

http://praca.jobkralle.pl

Współpraca z Medipe (Wrocław)

17.10.2014 Temat: Kursy i szkolenia

Trwa kurs w Gdańskudołącz do nas

Znasz podstawy niemieckiego? Zostań opiekunem osób starszych w Niemczech!

1.09.2014 Temat: Reklama

Pracuj jako opiekun w Niemczech
Pracuj jako opiekun w Niemczech
Pracuj jako opiekun w Niemczech
Pracuj jako opiekun w Niemczech
Pracuj jako opiekun w Niemczech Pracuj jako opiekun w Niemczech
Pracuj jako opiekun w Niemczech
Pracuj jako opiekun w Niemczech Pracuj jako opiekun w Niemczech
Pracuj jako opiekun w Niemczech
 

Kurs POMOC KUCHENNA

20.08.2014 Temat: Kursy i szkolenia

UWAGA! UWAGA!

            Przyjmujemy zapisy na kurs POMOC KUCHENNA spec.

           Zdrowe żywienie i dietetyka.

 Więcej informacji pod tel. 512 353 504 ; 58 345 50 16 ; 602 28 70 25.

 

  UWAGA! UWAGA!

 

 

            Przyjmujemy zapisy na kurs POMOC  KUCHENNA spec.

 

           Zdrowe żywienie i dietetyka.  Więcej informacji pod tel.

 

            512 353 504 ; 58 345 50 16 ; 602 28 70 25.

Centrum Praw Kobiet powołało Centrum Sprawiedliwości w Rodzinie

11.07.2014 Temat: Kobieta i rodzina

Centrum Sprawiedliwości w Rodzinie już działa!

Centrum Praw Kobiet powołało unikalną w skali kraju placówkę świadczącą kompleksową pomoc dla kobiet doświadczających przemocy - Centrum Sprawiedliwości w Rodzinnie. 
10 lipca 2014 r. Fundacja Centrum Praw Kobiet podpisała umowę o współpracy z Komendą Stołeczną Policji. W wyniku porozumienia funkcjonariusze Policji będą pełnili dyżury w Fundacji i przyjmowali od pokrzywdzonych kobiet zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa związanego z użyciem przemocy i podejmowali pierwsze kroki mające na celu zabezpieczenie dowodów przestępstwa. Poczynając od 21 lipca dyżury będą się odbywały dwa dni w tygodniu w poniedziałek od 8.00 do 12.00 oraz w czwartki od 16.00 do 20.00. W konferencji udział wzięli: Urszula Nowakowska, prezeska Fundacji Centrum Praw Kobiet, nadinspektor Dariusz Działo Komendant Komendy Stołecznej Policji, prof. Beata Gruszczyńska z Uniwersytetu Warszawskiego, Piotr Idzikowski Naczelnik Wydziału Prewencji  Komendy Stołecznej  Policji i  Anna B.  która z własnej perspektywy wypowiedziała się na temat istniejącego systemu pomocy ofiarom przemocy domowej oraz oczekiwań pokrzywdzonych kobiet.

Aktualizacja: Już działa telefon w sprawie różnych porad prawnych Ministerstwa Sprawiedliwości  w Centrum Praw Kobiet:

Tel. zaufania 22 621 35 37; tel. interwencyjny 600 070 717

http://www.cpk.org.pl/107,aktualnosci.html?wiecej=662

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,16305943,Centrum_Sprawiedliwosci_w_Rodzinie__tu_pomoga_maltretowanym.html

Projekt „Pomorzanki wbrew stereotypom”

11.07.2014 Temat: Reklama

Projekt jest skierowany do 48 kobiet zwolnionych, które utraciły pracę z przyczyn dotyczących zakładu pracy (wypowiedzenie, rozwiązanie, wygaśnięcie, nieprzedłużenie umowy itp.) nie dłuższym niż 6 miesięcy przed  przystąpieniem do projektu (data przyznania wsparcia). Osoby te powinny zamieszkiwać na terenie 3 powiatów województwa pomorskiego w rozumieniu przepisów Kodeksu Cywilnego: miasto Gdańsk, miasto Gdynia, powiat wejherowski. Osoba musi być zarejestrowana w Powiatowym Urzędzie Pracy.

 

Pozdrawiam
Maciej Frączek

Lechaa Consulting Sp. z o.o.

Biuro Projektu „Pomorzanki wbrew stereotypom”

ul. Miszewskiego 12/13, 80-239 Gdańsk

piętro I, pokój nr 12

(budynek ZDZ)

tel. 531 613 151

m.fraczek@lechaa.pl

www.lechaa.pl