Jak naprawić prawa kobiet?

10.06.2014 Temat: Równouprawnienie

W naszym dziale "RÓWNY STATUS" pojawił się nowy artykuł: "Jak naprawić prawa kobiet". Zapraszamy.

Macie prawo nie lubić Dżendera. Ale nie wolno wam go bić

27.05.2014 Temat: Równouprawnienie

Macie prawo nie lubić Dżendera. Ale nie wolno wam go bić

Agnieszka Graff* 2014-05-23, ostatnia aktualizacja 2014-05-23 19:59:00

Tak, gender jest ideologią. Nie, nie jest neutralne światopoglądowo. Bo ceni równość i wolność oraz przypomina o dyskryminacji i wyzysku

Osoby broniące ''gender'' w nauce często w dobrej wierze zastrzegają, że tu nie ma żadnej ideologii, jedynie obiektywny, politycznie neutralny opis społecznej zmiany.
Moim zdaniem to błąd. Nie ma czegoś takiego jak obiektywizm we współczesnej nauce o kulturze i społeczeństwie. Dlaczego? Bo nie ma innego miejsca poza kulturą. Zawsze mówimy "skądś". Zawsze przywołujemy jakiś system wartości.

Tradycyjna nauka mówiła z miejsca, w którym patriarchalnej władzy nie widać - jest przezroczysta, stanowi oczywistość. Człowiek w tej przedgenderowej nauce znaczył tyle co mężczyzna, a kobieta pozostawała niewidzialna - chyba że jakiś mędrzec pochylał się nad nią z troską i zdziwieniem jako nad anomalią. "Czego chcą kobiety?" - pytał Freud; jeszcze w latach 50. wszystkie badania nad rozwojem dzieci robiono wyłącznie na chłopcach.

A zatem gender studies - choć ja wolę słowo feminizm - to perspektywa, z której widać to wielowiekowe wykluczenie i jego konsekwencje. Nie jesteśmy "obiektywne" ani "neutralne". Mówimy z bardzo szczególnego miejsca w kulturze. Z tego miejsca widać niesprawiedliwość, dyskryminację, wyzysk. W tym miejscu ceni się równość i wolność, i to nie tylko w sferze publicznej, ale także w sferze domowej, rodzinnej, intymnej.

Trwająca od niemal roku prawicowa wojna z gender ma te wartości obrzydzić, zdezawuować, zdemonizować, stworzyć wokół nich aurę niepokoju, wręcz grozy.

Gender znaczy nowe

Zanim opowiem, jak bardzo jest groźnie, pozwólcie, że odnotuję, iż bywa też zabawnie. Uwielbiam okołogenderowy folklor internetowy. Sieć zalała fala parodii, żartów i dowcipów rysunkowych o demonicznym i perwersyjnym Dżenderze, jego dzielnych pogromcach i niewinnych ofiarach. "Gender brzmi jak danger" - śpiewa zalotnie w kultowym warszawskim kabarecie Pożar w Burdelu dziwaczna postać, mężczyzna w kobiecym stroju, owłosiony i rozczochrany.

Swoją drogą - ciekawe, że Gender to niemal zawsze facet w sukience. Kobieta w męskim stroju grozy jakoś nie budzi. A przecież sto lat temu budziła. I też uchodziła za kres cywilizacji oraz zagrożenie dla rodziny.

O co więc chodzi w tym sporze? O to, o co zawsze. O lęk przed nowoczesnością, przed zmianą i niepewnością, jaka się z nią wiąże.

Konserwatyści cenią ład, porządek i hierarchię, którą uważają za "naturalną". Cenią coś, co nazywają "prawem naturalnym", a co nam się wydaje zamknięciem i usztywnieniem, czasem hipokryzją. Są głęboko nieufni wobec wszelkiej odmienności i zmiany w sferze obyczajowej.

A teraz uwaga: mają prawo tak myśleć. Spór między entuzjastami nowoczesności a obrońcami tradycji, zwany czasem wojną kulturową, to jeden z najgłębszych podziałów współczesnego świata. W Polsce, gdzie w ciągu ostatnich 25 lat rzeczywistość zmieniała się niesłychanie szybko, to podział nieuchronny.

Komentarz Witolda Gadomskiego: Zbędna wojna obyczajowa

Wielu socjologów uważa, że wojny kulturowe mają podłoże ekonomiczne: że lęk przed nowoczesnością w sferze kulturowej i obyczajowej to przede wszystkim wynik nierówności i wykluczenia. Taka formuła sporo wyjaśnia, ale przecież nie wyczerpuje tematu. To nie jest podział na biednych zwolenników tradycji i bogatych entuzjastów nowoczesności. Wśród konserwatystów jest wielu ludzi bogatych, a wielu "wykluczonych" to także ofiary dyskryminacji wynikającej z tradycyjnej wizji człowieka, na przykład ze względu na orientację seksualną.

Różnice światopoglądowe nie pokrywają się zatem z podziałami społecznymi. Ludzie naprawdę różnią się w swoich poglądach na takie kwestie jak stosunek państwo - kościół, prawa mniejszości seksualnych, parytety czy prawo do aborcji.

I powtórzmy: mają prawo się różnić. Nie musimy się lubić. Od tego mamy demokrację, żeby ludzie o różnych systemach wartości mogli spokojnie żyć w tej samej przestrzeni, a nawet tworzyć pewną wspólnotę. To się nazywa społeczeństwo.

Gdzie się kończy wolność

Demokracja to nie imieniny u cioci, lecz nieustanny spór, ścieranie się różnych interesów i poglądów. A jej mechanizmy są po to, by dało się ustalić, które wartości i poglądy będą podstawą prawa, który światopogląd będzie miał większy wpływ na pole wartości wspólnych.

Jest jednak granica, której w demokratycznej debacie przekraczać nie wolno. To nienawiść i pogarda - niszczenie przeciwnika, wykluczanie go z debaty publicznej. Otóż skrajna prawica wciąż te granice przekracza w stosunku do mniejszości seksualnych, feministek i lewicy. Mamy się z naszym obcym "genderem" wynosić, mamy nie czuć się w Polsce u siebie. Mamy się bać.

Cóż, państwo polskie zbyt długo tolerowało mowę nienawiści, a nawet akty rasistowskiej i homofobicznej przemocy, orzekając raz po raz o "znikomej szkodliwości czynu". Nienawiść stała się w dyskursie publicznym normą. A prawicowa wojna z "gender" to klasyczny przykład kampanii nienawiści.

Nie o naukę tu chodzi i jej rzekomy obiektywizm, lecz o demokrację. O stosunek do praw kobiet i do mniejszości seksualnych. O równość i wolność. O to, że Unia Europejska, do której, co warto przypomnieć, Polska weszła wolą ogromnej większości społeczeństwa, te wartości ceni i chroni.

Nacjonaliści - zresztą nie tylko polscy, bo to samo dzieje się na Węgrzech - uważają je za zagrożenie dla narodowej tożsamości. Posłużę się terminem Susan Faludi: mamy do czynienia z "backlashem" - konserwatywną reakcją na wielką zmianę kulturową, która w naszej cywilizacji toczy się od ponad wieku.

''W latach 80. mówiono głównie: >>Feminizm jest niedobry dla kobiet<<, dziś natomiast dominujący przekaz to: >>Feminizm krzywdzi mężczyzn<<: - mówi Susan Faludi Katarzynie Wężyk

Wywiad z Susan Faludi o jej książce ''Backlash''

Unijna polityka równościowa ma swoje wady i ograniczenia, ale stanowi kolejną - po wywalczonych przez sufrażystki prawach wyborczych - fazę włączania kobiet do sfery obywatelstwa. Demokracja stopniowo wkracza do sfery prywatnej, zdominowanej dotąd przez patriarchalną tradycję. Dlatego konsekwentnie wprowadza się w Unii równościową edukację na wszystkich poziomach nauczania. Dlatego chroni się kobiety i dzieci przed przemocą w rodzinie, otwarcie przy tym mówiąc, że źródłem tej przemocy jest patriarchalna kultura. Dlatego kolejne państwa legalizują związki partnerskie, zrównując prawa związków nieheteroseksualnych z heteroseksualnymi.

To wszystko musi budzić niepokój - jak każda wielka zmiana. Podobne lęki towarzyszyły pierwszej fali feminizmu. Nowość obecnej fali reakcji polega na dwóch rzeczach: po pierwsze, dobre stare słowo "feminizm" zastąpiono słowem "gender"; po drugie, kluczową rolę odgrywa w tej historii Kościół katolicki.

Gender w czarnej wołdze

Demon gender to sztucznie i w pełni świadomie wykreowana atrapa - ekran do projekcji społecznych lęków, w tym tego najgłębszego: że ktoś krzywdzi nasze dzieci.

Figura skrzywdzonego dziecka to centralna postać każdej paniki moralnej. Służy dehumanizacji wroga, uruchomieniu agresji. O krzywdzenie dzieci oskarżano Żydów i Romów, a kto pamięta PRL - pamięta też opowieści o czarnej wołdze. Skoro wróg krzywdzi (na przykład "seksualizuje") dzieci, to wszelkie chwyty są dozwolone. Wroga trzeba zniszczyć.

Tak wyszliśmy poza ramy demokratycznej debaty, przy okazji zupełnie zapominając o skandalach pedofilskich w Kościele. Zamiast wymiany poglądów mamy wojnę. Na razie tylko kulturową.

Czarne sotnie biskupów

Druga niepokojąca nowość to gwałtowne upolitycznienie Kościoła katolickiego. Dotychczas mieliśmy do czynienia z radiomaryjnym nurtem katolicyzmu, a płynące stamtąd ataki na równość płci jako wrogą Polsce unijną ideologię nikogo specjalnie nie dziwiły. Gdy jednak do wojny kulturowej otwarcie włączył się Kościół hierarchiczny, instytucjonalny, pewne drzwi zostały w Polsce bezpowrotnie zamknięte: te z napisem "katolicki liberalizm" albo, jak kto woli, ''Kościół otwarty''.

Dlaczego Kościół, zamiast pielęgnować dialog społeczny, podsyca trapiące Polskę polityczne podziały? Przecież walka z gender to nie jest religijny dogmat, spokojnie można było tę kwestię zostawić sumieniom i umysłom katolików. Po co Kościół robi to swoim wiernym, młodej demokracji i samemu sobie?

Otóż zapewne po to, by postawić tamę laicyzacji. Polska miała być ostoją katolicyzmu w Europie, a tymczasem widać wyraźnie, że będzie u nas mniej więcej tak jak w Irlandii. Kościoły nie pustoszeją , ale robi się w nich luźniej niż 10 czy 20 lat temu.

Demon gender to sztucznie i w pełni świadomie wykreowana atrapa - ekran do projekcji społecznych lęków, w tym tego najgłębszego: że ktoś krzywdzi nasze dzieci

Nagonka na gender to desperacki krok, by ten proces zatrzymać. Biskupi chcą przekonać wiernych, żeby zostali w Kościele, bo na zewnątrz czai się wróg. Absurdalne oskarżenia służą uniknięciu merytorycznej debaty o prawach kobiet i wzorcach życia rodzinnego.

Otóż w takiej debacie antygenderyści nie mieliby żadnych szans. Musieliby przekonywać, że konserwatywny model rodziny - z żoną i dziećmi podporządkowanymi ojcu, z wymuszonym posłuszeństwem jako sposobem na wychowanie, z cichym przyzwoleniem na przemoc, z piętnowaniem wszelkich odmienności - że ten sztywny wzorzec czyni życie ludzi szczęśliwszym niż model partnerski, równościowy. Musieliby dowieść, że lepiej się żyje bez wiedzy i prawa wyboru: bez antykoncepcji, bez edukacji seksualnej, za to z twardym zakazem seksu przedmałżeńskiego.

Tymczasem - wiadomo to z badań - większość Polaków tych przekonań i wartości nie podziela. Rozwodów nie ma u nas ani mniej, ani więcej niż w innych krajach Unii, za to dzieci - mimo zakazu aborcji - rodzi się mniej. Polacy chcą edukacji seksualnej, popierają in vitro, używają antykoncepcji.

Cóż, pewna epoka się bezpowrotnie skończyła. Kościół stracił w Polsce władzę nad płcią i cielesnością. Wojna ze strasznym Dżenderem to rozpaczliwa próba powrotu do czasów minionych.

Ale to se nevrati.

Tekst jest skróconą wersją wystąpienia podczas VI Kongresu Kobiet. Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji

*dr Agnieszka Graff pracuje w Ośrodku Studiów Amerykańskich UW. Ostatnio nakładem Krytyki Politycznej ukazała się jej książka pt. ''Matka Polka Feministka''

https://www.youtube.com/watch?v=fIC4uKSFpL0

http://wyborcza.pl/magazyn/1,137947,16022018,Macie_prawo_nie_lubic_Dzendera__Ale_nie_wolno_wam.html

--
Posted by: ASTRA Secretariat <federa@astra.org.pl>

Bezpłatne porady on-line w Informatorze Obywatelskim

27.05.2014 Temat: Reklama

Od stycznia br. działa w portalu organizacji pozarządowych ngo.pl nowy serwis - obywatelskieinfo.ngo.pl

Zachęcamy Państwa serdecznie do korzystania z serwisu obywatelskieinfo.ngo.pl, w którym oprócz darmowych i anonimowych porad on-line dla osób prywatnych oferujemy:

  • e-poradnik z podstawowymi informacjami prawnymi dotyczącymi spraw mieszkaniowych, rodzinnych, zadłużeń, emerytur itd.,
  • bieżące wiadomości związane z działalnością organizacji pomocowych,
  • informacje o konferencjach, szkoleniach itp.,
  • artykuły o ważnych problemach społecznych,
  • aktualności prawne.

Prosimy o pomoc w dotarciu z informacją o serwisie do osób z Państwa otoczenia, które potrzebują wsparcia w rozwiązywaniu codziennych problemów życiowych. Pomagamy w sprawach mieszkaniowych, rodzinnych, zadłużeń, zatrudnienia, emerytur, prawa spadkowego, pomocy społecznej. Pomagamy bezpłatnie i anonimowo. Wystarczy wysłać pytanie przez formularz dostępny na stronie obywatelskieinfo.ngo.pl, a zespół doradców z Biur Porad Obywatelskich odpowie w ciągu 14 dni.

Prosimy Państwa również o umieszczanie w miarę możliwości materiałów informacyjno-promocyjnych dotyczących serwisu obywatelskieinfo.ngo.pl na Państwa stronach internetowych: wiadomości o powstaniu serwisu i możliwości uzyskania darmowej porady on-line i/lub załączonych do artykułu materiałów (czytaj więcej).

W imieniu Zespołu Informatora Obywatelskiego
redaktorka serwisu obywatelskieinfo.ngo.pl
Beata Maria Kwiatkowska

Ostatnie dni na zgłoszenia!

Witajcie,


przypominamy, że pozostało niespełna 2 tygodnie na zgłoszenie swojego udziału w Feministycznej Akcji Letniej 2014.


Obóz już po raz drugi odbędzie się w Drogomyślu (woj. śląskie), w dniach 19 lipca - 1 sierpnia. Zgłoszenia udziału przyjmujemy do 31 maja 2014.
Więcej informacji o obozie: http://siostrzana.org/obozy/fala2014/ Wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/270931609749426/?fref=ts FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY: http://siostrzana.org/obozy/fala2014/formularz-zgloszeniowy/

W programie Feministycznej Akcji Letniej 2014 warsztaty i dyskusje dot. feminizmu, praw kobiet, aktywności obywatelskiej, antydyskryminacyjne i antyprzemocowe, ekologii, zdrowiu, zajęcia twórcze, ruchowe, samochodowe i rowerowe. Zachęcamy do udziału także kobiety z niepełnosprawnościami i wychowujące dzieci. 

O CO CHODZI w FALi?

Feministyczna Akcja Letnia (FAL) to 14 dni spędzonych pod namiotami i w prostych domkach letniskowych podczas których rozmawiamy, uczymy się od siebie nawzajem, poznajemy się, odpoczywamy, wzmacniamy się i wspólnie się bawimy.

DLA KOGO?

Na obóz zapraszamy kobiety* i dziewczyny*, które:

- chcą spędzić wakacje w towarzystwie innych kobiet;

- są feministkami lub chciałyby dowiedzieć się więcej o feminizmie i emancypacji;

- chcą dyskutować o ważnych dla siebie sprawach w bezpiecznej przestrzeni i doświadczyć tego, czym jest współpraca między kobietami; 

Szczególnie zachęcamy do udziału kobiety różnymi rodzajami niepełnosprawności lub ze szczególnymi potrzebami. Napiszcie czego potrzebujecie, by móc wziąć udział w obozie. Dołożymy wszelkich starań, aby zapewnić Wam możliwość udziału w  FALi.

Oferujemy tłumaczenie zajęć/warsztatów na polski język migowy (PJM).

Zobacz informację o obozie w PJM: https://www.youtube.com/watch?v=slko4PrOMf4 

KIEDY I GDZIE?

19 lipca – 1 sierpnia 2014, baza ZHP  w Drogomyślu koło Skoczowa (powiat cieszyński, woj. śląskie).

NOCLEGI I JEDZENIE

Zapewniamy noclegi w wieloosobowych domkach kempingowych lub w namiotach (trzeba wówczas mieć swój namiot) z dostępem do węzła sanitarnego, całodzienne wyżywienie składające się z produktów pochodzenia roślinnego przygotowywane wspólnymi siłami z pomocą zatrudnionych kucharek (to oznacza, że będą dyżury przy przygotowywaniu posiłków i sprzątaniu). 

DZIECI

Jeśli masz dziecko (chłopca w wieku do 10 lat, dziewczynkę w wieku do 12 lat) – możecie przyjechać razem. Dziewczynki, które skończyły 12 lat, biorą udział w obozie jako pełnoprawne (i pełnopłatne) uczestniczki. UWAGA - liczba miejsc dla dzieci w wieku powyżej 3 lat jest ograniczona do 15, dla dzieci poniżej 3 roku życia do 4 miejsc.

Zapewniamy opiekę nad dziećmi w wieku 3-12 lat (przez zatrudnione opiekunki i wolontariuszki) tylko w czasie zajęć warsztatowych dla dorosłych kobiet. Poza tymi godzinami matki/opiekunki dzieci samodzielnie zapewniają im opiekę. Nie zapewniamy natomiast opieki dla dziećmi poniżej 3 roku życia. Jeśli chcesz przyjechać na obóz z dzieckiem poniżej 3 lat, zachęcamy Cię do przyjazdu w towarzystwie innej uczestniczki obozu, która zgodzi się pomagać w opiece nad dzieckiem tak, abyś miała możliwość udziału w zajęciach.

ILE KOSZTUJE UDZIAŁ W FALi?

Udział w obozie osoby dorosłej kosztuje 600 zł (w tym przez 14 dni: miejsce w domku kempingowym lub na polu namiotowym z dostępem do sanitariatów, całodzienne wyżywienie, zajęcia).

Jeśli przyjeżdżasz z dzieckiem w wieku 3-12 lat, za jej/jego udział płacisz 150 zł, w przypadku dzieci do lat 3 opłata wynosi 50 zł.

W sytuacji dużej liczby zgłoszeń, o uczestnictwie w obozie decyduje kolejność wpłat; dotyczy to również miejsc przeznaczonych dla dzieci.

Jeśli z powodu sytuacji finansowej nie jesteś w stanie zapłacić za udział w obozie pełnej kwoty, napisz o tym w formularzu zgłoszeniowym – mamy przewidzianą pulę środków na stypendia. 

POTRZEBUJESZ DODATKOWYCH INFORMACJI?

Przeczytaj więcej o Feministycznej Akcji Letniej (zaproszenie, zasady uczestnictwa w obozie, formularz zgłoszeniowy) na stronie grupy nieformalnej Ulica Siostrzana: www.siostrzana.org, w zakładce FALA 2014.

 

Zgłoszenia przyjmujemy do 31 maja 2014.

 

Możesz też skontaktować się z nami mailowo: oboz@siostrzana.org i zadzwonić lub napisać sms: (48) 795 792 873.

FALa jest inicjatywą niekomercyjną, a praca związana z jej organizacją  wykonywana jest na zasadzie wolontariatu.

Wsparcia formalno-prawnego Ulicy Siostrzanej udziela Fundacja Autonomia.

Matronaty: Zadra, Codziennik Feministyczny, Le Monde Diplomatique, ngo.pl, Feminoteka, Trans-Fuzja, Lambda Warszawa, Stowarzyszenie Otwarte Klatki

*Kobieta/dziewczyna - osoba mająca doświadczenie życia jako kobieta/dziewczyna (w tym także  trans- i interkobieta oraz trans- i interdziewczyna)

Pozdrawiamy i do zobaczenia w lipcu!

--
Grupa nieformalna Ulica Siostrzana http://siostrzana.org

Czyste, pięknie umyte okna...

25.05.2014 Temat: Reklama

Uwaga! Uwaga!

Chcesz mieć czyste, pięknie umyte okna? Cudownie posprzątane, pachnące mieszkanie – zadzwoń do perfekcjonistki, tel. 510-927-058

Terlikowski: Bezdzietni z wyboru pasożytują! Powinni płacić odpowiednio wyższe podatki

14.05.2014 Temat:

mil 2014-05-13, ostatnia aktualizacja 2014-05-13 20:56:49

Postawa osób, które nie chcą mieć dzieci, to "postawa pasożytów" - uważa Tomasz Terlikowski. Naczelny portalu Fronda.pl przekonuje, że bezdzietni powinni płacić odpowiednio wyższe podatki, które pozwolą "naprawić społeczne szkody, jakie ich bezdzietność wywołuje".

"Czas na zmianę perspektywy: to wielodzietni dają, a państwo i bezdzietni z wyboru pasożytują!" zatytułował swój tekst Terlikowski. Dalej pisze: "Wiem, że ten tytuł wywoła skandal. Mam świadomość, że jest on radykalny, ale mam dość budowania wrażenia, że państwo i społeczeństwo robi łaskę wielodzietnym przyznając im jakieś udogodnienia".

Naczelny Fronda.pl wyjaśnia, że jego zdaniem "wielodzietność i wielodzietni zwyczajnie się państwu opłacają". "To nasze dzieci bowiem - określane niekiedy potomstwem "dzieciorobów" - będą pracować na emerytury dla 'dziecionierobów', dla rozmaitej maści 'podwójnych singli', konkubentów czy nawet niekiedy małżonków, którzy z własnej woli (bo o nich mowa, a nie o tych, którzy dotknięci są głębokim cierpieniem bezdzietności) nie chcą mieć i nie mają dzieci" - pisze Terlikowski.

Terlikowski: Niech bezdzietni płacą wyższe podatki

Terlikowski zwraca uwagę, że VAT na produkty dziecięce oraz jedzenie jest bardzo wysoki i "nie trzeba być geniuszem", aby stwierdzić, że w wielodzietnej rodzinie płaci się tego VAT-u więcej.

Dalej czytamy: "Tych pieniędzy i zysków, a także przyszłości społeczeństwa, pozbawiają nas i nasze państwo, ci którzy świadomie i dobrowolnie rezygnują w małżeństwie z posiadania dzieci. (...) Ich postawa jest postawą pasożytów, które odrzucają zobowiązania wspólnotowe, a jednocześnie chcą z dóbr jakie ta wspólnota daje korzystać. I tylko ślepiec może tego nie dostrzegać".

Co zdaniem Terlikowskiego państwo powinno zrobić z tymi, którzy są "pasożytami"? Najlepiej, aby płacili odpowiednio wyższe podatki, które pozwolą "naprawić społeczne szkody, jakie ich bezdzietność wywołuje".

http://metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,133290,15955947,Terlikowski__Bezdzietni_z_wyboru_pasozytuja__Powinni.html

Kongres Kobiet Platformy Obywatelskiej

Eliza Olczyk 11-05-2014, ostatnia aktualizacja 11-05-2014 20:54

Po raz pierwszy impreza spotkała się z tak otwartą krytyką i dystansem ze strony kobiet lewicy. Rozłam wśród pań może oznaczać, że kongres będzie silny tylko, gdy rządzi PO.

Polityczki i politycy Platformy Obywatelskiej tłumnie nawiedzili w tym roku Kongres Kobiet. Pojawili się premier Donald Tusk, Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, marszałek Sejmu Ewa Kopacz, minister nauki Lena Kolarska-Bobińska, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. Prezydenta reprezentowała Anna Komorowska.

Jedynym politykiem spoza PO obecnym na Kongresie był Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL. Premier komplementował panie na wszelkie możliwe sposoby. Opowiadał, że są jednym z najskuteczniejszych lobby w Polsce, które może zmieść wielu mężczyzn nieidących za duchem czasu. Chwalił za determinację w dążeniu do realizacji postulatów. Mówił, że w wielu sprawach panie miały rację.

Obiecał, że ustawa o tzw. suwaku na listach wyborczych, czyli naprzemiennym umieszczaniu kobiet i mężczyzn, jest już prawie przesądzona. A na zakończenie stwierdził, że przy realizacji wielu postulatów panie mają w nim sojusznika.

Uczestniczki Kongresu Kobiet różnie to przyjęły. Niektóre nawet gniewnie pokrzykiwały. Ale to nie zmienia faktu, że postulaty Kongresu wręczyła premierowi Danuta Hübner z PO, która została wybrana kobietą roku Kongresu.

A jeszcze niedawno – gdy w Sejmie upadły wszystkie projektu ustawy o związkach partnerskich, za to odbyła się debata nad prawem do przerywania ciąży z tzw. względów eugenicznych (czyli w sytuacji, gdy płód jest ciężko uszkodzony), wydawało się, że rozbrat Kongresu z PO jest nieunikniony. Tymczasem wszystko poszło w zapomnienie, dziś można nawet odnieść wrażenie, iż Kongres Kobiet staje się powoli przybudówką PO. Zauważyły to nawet kobiety z innych partii aspirujących do miana organizacji walczących o prawa kobiet.

SLD podjął próbę przebicia się do opinii publicznej z kontrpropozycją dla żeńskiej części elektoratu. Działaczki SLD w drugim dniu Kongresu zorganizowały własną imprezę w warszawskim kinie Femina, podczas której zaprezentowały spot wyborczy kandydatek SLD-UP do europarlamentu. W filmie Joanna Senyszyn zwracała się do wyborczyń słowami: „drogie siostry", Anna Kalata mówiła, że kobiety po pięćdziesiątce są kompetentne i doświadczone, trzeba je wspierać w osiąganiu sukcesów, a Weronika Marczuk zapewnia, że do parlamentu europejskiego z list SLD-UP startuje najlepsza drużyna kobiet. Krzysztof Gawkowski, sekretarz generalny Sojuszu+, przekonywał, że listy koalicji SLD-UP należą do najbardziej sfeminizowanych, bo na niektórych z nich jest 60 proc. kobiet.

Jeszcze dalej poszła Anna Grodzka z Twojego Ruchu, która w radiu otwarcie skrytykowała Kongres Kobiet za „zamiatanie pod dywan" problemów środowisk homoseksualnych oraz postępującego ubóstwa i rozwarstwienia.

To pierwsza poważna, bo programowa, krytyka sformułowana przez kobietę lewicy pod adresem Kongresu Kobiet. Krytyka kobiet o prawicowych poglądach od dawna jest przez Kongres ignorowana. Ale rozłam wśród kobiet lewicy to zupełnie inna sprawa, która może doprowadzić do sytuacji, że owo najsilniejsze lobby będzie mocne jedynie dotąd, dokąd PO utrzyma się u władzy.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/10,1108848-Olczyk--Kongres-Kobiet-Platformy-Obywatelskiej.html

Projekty Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Antymobbingowego OSA

14.05.2014 Temat: Reklama

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Antymobbingowe OSA w okresie od 4.03.2014 r. do 31.12.2014 r. realizuje 2 zadania dofinansowane przez Miasto Gdańsk.

I. „Dialog, rozwój, demokracja – kontynuacja w 2014r.” - kierowane do mieszkańców Miasta Gdańska biorących udział w procesie pracy: reprezentantów różnych środowisk pracowniczych - pracowników i pracodawców mających wpływ na kształtowanie w zakładzie pracy przestrzegania zasad współżycia społecznego; niezależnie od rodzaju wykonywanej pracy i zajmowanego stanowiska; w szczególności zaś osób zagrożonych i dotkniętych zjawiskiem mobbingu i ich rodzin odczuwających jego skutki.

W ramach zadania realizujemy program pt. „Wiem, ufam, pracuję” w formie 5 spotkań edukacyjnych o tematyce - o aspektach zjawiska mobbingu połączonych z rozwijaniem umiejętności przeciwdziałania i radzenia sobie:

- spotkania nieodpłatne dla uczestników;
- w grupie otwartej mieszanej do 15 uczestników;
- w godzinach od 9.00 do 16.00;
- w systemie wykładowo – warsztatowym,
- w pomieszczeniu udostępnionym przez Towarzystwo Przyjaciół Gdańska mieszczącym się w Gdańsku przy ul. Warzywniczej 10,
- każdy z uczestników otrzyma pakiet edukacyjny oraz zaświadczenie uczestnictwa.

Aktualnie prowadzimy nabór na spotkanie w dniach:

- 17.05.2014 r.
- 21.06.2014 r.

Osoby, które się nie zmieszczą w tych terminach będą planowane na spotkania w następnych miesiącach tj. wrześniu, październiku i listopadzie 2014r.

Warto coś dobrego dla siebie zrobić. Serdecznie zapraszamy!!!

Tematyka zajęć:

1. Podstawowe informacje o mobbingu - czym jest mobbing; elementy działań mobbingowych; przyczyny sprzyjające powstawaniu mobbingu; płaszczyzny działań mobbingowych; etapy mobbingu.

2. Zarys uregulowań prawnych dot. mobbingu - Ustawa zasadnicza a mobbing; prawo - pracy, cywilne, karne; procedury dyscyplinarne.

3. Skutki mobbingu - osobiste, rodzinne, dla organizacji, społeczne; zdrowotne (nerwobóle, choroba wrzodowa itd.); psychologiczne (stres w pracy); motywacyjne (wypalenie zawodowe).

4. Cechy mobbingu według kryterium Heinza Leymanna.

5. Ofiary mobbingu (bezpośrednie - ofiara, pośrednie – rodzina, znajomi, współpracownicy). Co może zrobić ofiara; diagnoza sytuacji mobbingowej; moja postawa wobec mobbingu (postawa agresywna, uległa, asertywna); relacja pracodawca/przełożony (analiza transakcyjna); konflikt w pracy; komunikacja w pracy.

6. Skuteczne sposoby walki z mobbingiem - autoprezentacja, poczucie wartości, konflikt, radzenie sobie ze stresem, zarządzanie czasem.

7. Co może, powinien zrobić pracodawca, aby przeciwdziałać zjawisku.

Prosimy o zgłaszanie uczestnictwa drogą:

- telefoniczną – (58) 301 98 72, 795 159 795

- internetową e-mail osa_stowarzyszenie@wp.pl

- pocztową - 80-838 Gdańsk ul. Warzywnicza 10/C/7

- osobiście - czwartki w godz. 17.00-19.00 w Punkcie Konsultacyjnym w Gdańsku ul. Warzywniczej 10/A.

II. „Pracuj z godnością – kontynuacja w 2014r.” - kierowane do mieszkańców Miasta Gdańska biorących udział w procesie pracy - osób zagrożonych i dotkniętych zjawiskiem mobbingu. Uczestnicząc w nim można uzyskać nieodpłatnie:

- pomoc prawną;
- pomoc psychologiczną grupową w postaci:

spotkań w otwartej grupie wsparcia prowadzonych przez psychologa, gdzie w ramach realizowanego programu pt. ”Pracuję bez lęku” można:

+ otrzymać wsparcie i pomoc od osób rozumiejących ten problem;
+ spotkać osoby o podobnym doświadczeniu;
+ uzyskać:

- wiedzę o mechanizmach i konsekwencjach przemocy w pracy;
- diagnozę sytuacji;
- pomoc w rozwiązywaniu problemów emocjonalnych;
- podjęcie działań prowadzących do pozytywnej zmiany;
- pomoc w odzyskaniu utraconych praw;
- motywację do aktywnego uczestnictwa w grupie i udzielanie wzajemnego wsparcia z wykorzystaniem własnej wiedzy i umiejętności.

Zajęcia odbywają się we wtorki od godz.16.00 do 19.00  w pomieszczeniach Punktu Konsultacyjnego Stowarzyszenia w Gdańsku przy ul. Warzywniczej 10A  oraz użyczonych przez Towarzystwo Przyjaciół Gdańska w Gdańsku przy ul. Warzywniczej 10.

Im szybciej osoba dotknięta przemocą w pracy postanowi szukać pomocy, tym prędzej zakończą się jej cierpienia!!!

Prosimy o zgłaszanie uczestnictwa drogą:

- telefoniczną – (58) 301 98 72,  lub 795 159 795;
- internetową - e-mail osa_stowarzyszenie@wp.pl;
- pocztową – na adres do korespondencji - 80-838 Gdańsk ul. Warzywnicza 10/C/7;
- osobiście - czwartki w godz. 17.00-19.00 w Punkcie Konsultacyjnym w Gdańsku ul. Warzywniczej 10/A

 

Kongres Kobiet w pułapce

Renata Grochal 2014-05-07, ostatnia aktualizacja 2014-05-06 21:41:07

W piątek w Warszawie rozpoczyna się VI Kongres Kobiet. Jak co roku przyjedzie kilka tysięcy kobiet. Jednak jest coraz większy problem z tym, by powiedzieć, w jaką stronę on zmierza. Poza zbiorem ważnych ogólników w stylu: wspólnota, równość, odpowiedzialność (hasła tegoroczne), trudno określić priorytety Kongresu.

Tegoroczna impreza oprócz promowania kandydatek do Parlamentu Europejskiego zajmie się głównie gender oraz podsumowaniem z kobiecej perspektywy 25 lat wolnej Polski i 10 lat w Unii.

Gdy Kongres startował, jego priorytety były jasne: parytety dla kobiet na listach wyborczych, tak by mogły walczyć o swoje interesy w parlamencie czy samorządach, zrównanie pensji kobiet i mężczyzn, walka z przemocą, liberalizacja aborcji, wychowanie seksualne w szkołach, refundacja antykoncepcji i in vitro.

Po sześciu latach Kongres stracił wyrazistość i popadł w marazm, zadowalając się ochłapami rzucanymi przez polityków. Kiedy w ubiegłym roku premier Tusk powiedział, że nie ma szans na liberalizację ustawy antyaborcyjnej i związki partnerskie, Kongres grzecznie stulił uszy i głęboko schował te postulaty.

Po wprowadzeniu 35-proc. kwot dla kobiet na listach wyborczych Kongres nie zrobił nic, by Sejm uchwalił parytet. Mimo że jego liderki regularnie spotykają się z premierem, obiecana przez niego ustawa suwakowa, o naprzemiennym wpisywaniu kobiet i mężczyzn na listy, leżakuje w Sejmie.

W kolejnych wyborach kobiety będą więc zdane na łaskę, a raczej niełaskę partyjnych liderów, którzy będą mogli je spychać na gorsze miejsca na listach.

Odpuszczanie kolejnych postulatów Kongresu można tłumaczyć politycznym realizmem, mówiąc, że obecny Sejm jest zbyt konserwatywny. Jednak gdyby "Solidarność" kiedyś tak myślała, wolnej Polski pewnie do dziś by nie było. Siłą ruchu społecznego jest bunt przeciwko zastałej rzeczywistości. A w Kongresie tego buntu widać coraz mniej.

Za to pozwala politykom, by wykorzystywali jego markę. Obok prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z PO na tegorocznym kongresie wystąpi marszałek Sejmu Ewa Kopacz, która dotąd nie była rzeczniczką równości. Przeciwnie - nie chciała wprowadzenia suwaka na listach Platformy. Tradycyjnie na koniec Kongresu wystąpi także Donald Tusk.

Gdy Kongres powstawał, wydawało się, że dzięki wpływowym kobietom, które go tworzyły, będzie skutecznym lobby walczącym o interesy kobiet. Ale to szerokie forum od lewicy po Platformę okazało się pułapką. Nawet w sprawach kobiet liderkom trudno się porozumieć.

Kiedy ostatnio Sejm odrzucił ustawę o edukacji seksualnej autorstwa Wandy Nowickiej, ramię w ramię z PiS głosowała działaczka Kongresu Joanna Kluzik-Rostkowska z PO, a także marszałek Kopacz.

Gdy Europa dyskutowała o kwotach dla kobiet w biznesie, część lewicowych liderek Kongresu uważała, że to zabieganie o stanowiska dla menedżerek skupionych wokół Henryki Bochniarz i jej Konfederacji Lewiatan. Szansą na przeforsowanie swoich postulatów miało być wejście Kongresu w politykę. Ale przeważyła opinia, że zakładając własną partię, ruch społeczny straci wiarygodność. Część działaczek weszła na listy do europarlamentu Europy Plus - Twojego Ruchu. Jednak zapowiada się spektakularny falstart, bo Palikot dał liderkom Kongresu miejsca w okręgach, gdzie nie mają szansy na mandaty. Jeśli nie wejdą do PE, przylgnie do nich łatka przegranych, jak do Partii Kobiet, która w 2007 r. nie przekroczyła progu wyborczego.

Po sześciu latach działania byłoby o czym rozmawiać, bo do zrobienia jest wiele. Ale Kongres zaprasza na koncert Justyny Steczkowskiej, by posłuchać "Dziewczyny szamana".

http://wyborcza.pl/1,75968,15912466,Kongres_Kobiet_w_pulapce.html

Dzień Otwarty Funduszy Europejskich w Fundacji Integralia

Serdecznie zapraszamy do udziału w Dniu Otwartym Funduszy Europejskich w Fundacji Integralia w dniu 9 maja 2014 roku w Gdańsku.

Szczegóły w załącznikach...